Z hotelu wyjechalismy o godzinie 8.00 . Na lotnisko nie jechał z nami już Oskar tylko inny pilot – Andrzej (oczywiście hindus z takim imieniem :))) ). Pilotka nam powiedziała, że w listopadzie podczas objazdu poznał Polke turystkę Annę i że za miesiąc przylatuje ona do Indii, by wziąć ślub z Andrzejem. Oczywiście zostawia ona wszystko i przenosi się do Indii. Przez ten czas od listopada ani ona, ani on nie widzieli się więcej. Odważni :)))
Po przyjeżdzie na lotnisko zrobiliśmy ostatnie zdjęcia i udaliśmy się do odprawy. Podszedł do nas ktoś z obsługi lotniska i poprosił by nasza grupa podeszła do okienka gdzie odprawiano pasażerów do… Kuwejtu. Ale skoro tak kazał J Najwyżej zaliczymy przy okazji Kuwejt. Odprawa przebiegła dośc sprawnie i o 11.10 wystartowaliśmy.
Lot przebiegał spokojnie. Do Helsinek przylecieliśmy około 17.55, a według czasu fińskiego o 14.55. Pokręciliśmy się po lotnisku, ponieważ mielismy sporo czasu do odlotu. Wiekszość z naszej grupy chodziła smutna, bo te 3 tygodnie szybko zleciały.
Wraz z wyjściem z samolotu w Warszawie i zejściem na płyte lotniska skończyła się nasza indyjsko-nepalska przygoda.
P O D S U M O W A N I E :
Ta wycieczka była dla mnie jak do tej pory najciekawszą na jakiej byłam. Indie i Nepal mnie zauroczyły swoją magią. Przed wyjazdem myślałam, że te trzy tygodnie będą za długie, że zabytki zaczna się mylić, że będzie ich przesyt w pewnym momencie, że zwiedzania po jakiś dwóch tygodniach będę miała dość. Było inaczej. Czuje niedosyt zwiedzania, czuję, że te 3 tygodnie to zdecydowanie za krótki okres. Indie mnie wciągnęły. Chciałabym zwiedzać więcej i więcej, znów poczuć urok ulic, wiosek, miasteczek i przede wszystkim ludzi. Ludzie są tam życzliwi, uśmiechnięci mimo biedy. Indie jednym słowem mnie zafascynowały.
Piękne zdjęcie :)